Z Dzienniczka s. Faustyny

W pewnym momencie obecnosc Boza przeniknela moja cala istote, umysl moj zostal dziwnie oswiecony w poznaniu Jego Istoty; przypuscil mnie [Bog] do poznania swego zycia wewnetrznego. Widzialam w duchu Trzy Osoby Boskie, ale jedna Ich Istota. On jest sam, jeden, jedyny, ale w trzech Osobach, ani mniejsza, ani wieksza jedna z Nich ani w pieknosci, ani w swietosci nie ma roznicy, bo jedno sa. Jedno, absolutnie jedno sa. Milosc Jego przeniosla mnie w to poznanie i zlaczyla mnie ze soba. Kiedy bylam zlaczona z jedna [Osoba Boska], to takze bylam zlaczona z druga i trzecia [Osoba Boska], tak ze, jak sie laczymy z jedna, przez to samo laczymy sie z tymi dwiema Osobami tak samo jak z jedna. Jedna ich jest wola, jeden Bog, chociaz w Osobach Troisty. Kiedy sie duszy udziela jedna z trzech Osob, to moca tej jednej woli jest zlaczona z trzema Osobami i jest zalana szczesciem, ktore splywa z Trojcy Przenajswietszej; tym szczesciem karmia sie swieci. Szczescie, jakie tryska z Trojcy Przenajswietszej, uszczesliwia wszystko, o jest stworzone; tryska zycie, ktore ozywia i daje wszelkie zycie, ktore z Niego bierze poczatek. W tych chwilach dusza moja doznala tak wielkich rozkoszy Bozych, ktorych trudno mi wyrazic. [Dz. 911]