W sobotę, 18 października 2025 r., Schola, Ministranci i Lektorzy wraz z Księdzem Proboszczem i Rodzicami wybrali się na wycieczkę do Krakowa.

Pobyt w mieście rozpoczęli od modlitwy w kościele jubileuszowym Arka Pana, poznając przy tym historię tego wyjątkowego i symbolicznego miejsca.
Kolejnym punktem programu było zwiedzanie Muzeum Lotnictwa Polskiego, gdzie uczestnicy mieli okazję zapoznać się z  bogatą kolekcją samolotów, śmigłowców, szybowców, silników lotniczych i wielu innych eksponatów.
Szczególnym przeżyciem była możliwość wejścia do śmigłowca, którym podczas pielgrzymek po Polsce podróżował św. Jan Paweł II.
Bogatsi o nową wiedzę, ciekawe doświadczenia i - jak przystało na jesień - pełne kasztanów kieszenie i czapki, uczestnicy wyruszyli w drogę powrotną, zatrzymując się jeszcze na małe co nieco w McDonald’s.

Z Dzienniczka s. Faustyny

Sa nieraz cale godziny, gdzie dusza moja jest pograzona w zdumieniu, widzac Majestat nieskonczony, a tak unizajacy sie do duszy mojej. Nieustanne jest wewnetrzne zdziwienie moje, ze Pan najwyzszy ma we mnie swoje upodobanie, a sam mi mowi o tym; a ja pograzam sie jeszcze wiecej w swej nicosci, bo wiem, czym jestem sama z siebie. Jednak musze powiedziec, ze kocham nawzajem swego Stworce do szalenstwa, kazdym drgnieniem serca, kazdym nerwem; moja dusza bezwiednie tonie, tonie... w Nim. Czuje, ze nic mnie nie odlaczy od Pana, ani niebo, ani ziemia, ani terazniejszosc, ani przyszlosc, wszystko sie odmienic moze, ale milosc nigdy, nigdy, ona zawsze ta sama. On, mocarz niesmiertelny, daje mi poznac swa wole, abym Go szczegolnie milowala, i sam wlewa w dusze moja zdolnosc do takiej milosci, jak pragnie, bym Go kochala. Pograzam sie coraz wiecej w Nim i nie lekam sie niczego. Milosc zajela cale serce moje i chociazby mi mowiono o sprawiedliwosci Bozej, i jak drza przed Nim nawet duchy czyste, i zaslaniaja swoje oblicza, i mowia: swiety, nieustannie, a z tego wynika, jakoby takie poufale moje obcowanie z Panem bylo uszczerbkiem dla Jego czci i majestatu o nie, nie, jeszcze raz nie. W milosci czystej miesci sie wszystko najwyzsza czesc i najglebsze uwielbienie, ale w najglebszym pokoju [dusza] jest zanurzona w Nim przez milosc, a zewnetrzne powiedzenie stworzen nie ma wplywu na nia. To, co jej mowia o Bogu, jest bladym cieniem w porownaniu z tym, co ona wewnetrznie przezywa z Bogiem, i dziwi sie nieraz, jak sie dusze zachwycaja czyims powiedzeniem o Bogu: gdyz dla niej jest to chleb powszedni, bo ona wie, ze to, co sie da wypowiedziec, nie jest jeszcze tak wielkim przyjmuje i slucha wszystkiego z uszanowaniem, ale ona ma swoje zycie odrebne w Bogu. [Dz. 947]

223346