Z Dzienniczka s. Faustyny

21 III 1935. Czesto w czasie Mszy sw. widze Pana w duszy, czuje Jego obecnosc, ktora mnie na wskros przenika. Odczuwam Jego Boskie spojrzenie, rozmawiam z Nim wiele bez slowa mowienia, wiem, czego pragnie Jego Boskie Serce, i zawsze pelnie to, co Jemu sie lepiej podoba. Kocham do szalenstwa i czuje, ze jestem kochana przez Boga. W tych chwilach, kiedy sie spotykam w glebi wnetrznosci z Bogiem, czuje sie tak szczesliwa, ze nie umiem tego wypowiedziec. Sa to chwile krotkie, bo dusza nie znioslaby ich dluzej, musialoby nastapic rozlaczenie od ciala. Chociaz chwile te sa bardzo krotkie, jednak ich moc, ktora sie udziela duszy, pozostaje na bardzo dlugo. Bez najmniejszego wysilku czuje glebokie skupienie, ktore mnie wowczas ogarnelo; nie zmniejsza sie, chociaz rozmawiam z ludzmi, ani nie przeszkadza mi do spelniania obowiazkow. Czuje stala obecnosc Jego bez zadnego wysilenia duszy, czuje, ze jestem zlaczona z Bogiem tak scisle, jak sie laczy kropla wody z bezdennym oceanem. [Dz. 411]