Z Dzienniczka s. Faustyny

Nieskonczona dobroc Boza w stworzeniu ludzi. Boze, ktorys z milosierdzia swego powolac raczyl z nicosci do bytu rodzaj ludzki, z hojnoscia go obdarzyles natura i laska. Lecz dobroci Twojej jak[by] [to] nie dosyc. Ty, Panie, w milosierdziu swoim dajesz nam zycie wiekuiste. Przypuszczasz nas do swego szczescia wiekuistego i dajesz nam udzial w swym zyciu wewnetrznym, a czynisz to jedynie z milosierdzia swego. Tak nas darzysz laska swoja jedynie dlatego, zes dobry i pelen milosci. Nie bylismy Ci potrzebni wcale do szczescia Twego, ale Ty, Panie, chcesz sie podzielic wlasnym szczesciem z nami. Lecz podczas proby nie wytrwal czlowiek; moglbys go ukarac, jak aniolow, wiecznym odrzuceniem, ale tu wystapilo milosierdzie Twoje i wzruszyly sie wnetrznosci Twoje litoscia wielka, i przyrzekles sam naprawic nasze zbawienie. Jest to niepojeta przepasc Twojej litosci, zes nas nie ukaral, jak na to zasluzylismy; niech bedzie uwielbione milosierdzie Twoje, o Panie; cale wieki wyslawiac je bedziemy. I zdumieli sie aniolowie nad wielkoscia milosierdzia, ktores okazal ludziom... [Dz. 1743]

171329